W ostatnim czasie wielu piłkarzy na świecie ogłosiło zakończenie gry na wysokim poziomie lub zawieszenie butów na kołku. Również na polskim podwórku mieliśmy takie sytuacje. Dwie legendy Wisły, czyli Paweł Brożek i Arkadiusz Głowacki odchodzą z klubu, natomiast Sebastian Mila zakończył karierę piłkarską.

Brożek & Głowacki

Obaj panowie to legendy Wisły, którym należy się ogromny szacunek. Nie wiemy jeszcze czy będą dalej grać w piłkę gdzieś indziej, ale w czerwonej koszulce Wisły już na pewno nie wystąpią co obaj ogłaszali ze łzami w oczach. Arkadiusz Głowacki przygodę z poważną piłką rozpoczynał w Lechu Poznań, którego kibice podziękowali mu za wszystko po meczu właśnie z Wisłą. Dzięki takim chwilom Głowacki stwierdził, że jest szczęśliwy, bo chyba nie da się lepiej pożegnać. Po pięciu latach spędzonych w Poznaniu, dla którego zagrał jednak tylko w 34-ech meczach strzelając jednego gola przeniósł się do Krakowa by przez lata zbudować tam swoją legendę opartą na waleczności, sile, nieustępliwości i silnym charakterze. Po dziesięciu latach spróbował swoich sił w Trabzonsporze, ale już w 2012-stym roku wrócił do Wisły. W barwach tureckiego klubu rozegrał 47 spotkań i doświadczył gry w Lidze Mistrzów jako podstawowy obrońca. Nie udało mu się zostać mistrzem kraju, ale dwukrotnie wygrywał Superpuchar Turcji. Dla ukochanej Wisły, której stał się symbolem rozegrał aż 411 meczów i strzelił 13 goli, przez wiele lat zakładając opaskę kapitana. W latach 2002 oraz 2003 wygrywał Puchar Polski oraz jeden Superpuchar. Mistrzem Polski był aż sześciokrotnie, w tym trzy razy z rzędu, ostatni raz w 2009.

Jego kompan z boiska, Paweł Brożek grał jako napastnik, ale mieli wiele wspólnego. Obaj mieli niezłomne charaktery, rozkochali w sobie fanów przy Reymonta i obaj grali w Trabzonsporze. Paweł jest jednak wychowankiem Wisły. Zanim na dobre stał się podstawowym zawodnikiem klubu z Krakowa był wypożyczany do ŁKS-u Łódź oraz GKS-u Katowice. Po kilku latach dobrej gry wróżono mu wielką karierę, ale jego gwiazda nie jaśniała już z taką mocą za granicą. Zimą 2011 odszedł w poszukiwaniu wyzwań do Trabzonsporu. W Turcji zagrał jednak tylko rok, później wylądował na półrocznym wypożyczeniu w Celticu a następnie został sprzedany Recreativo Huelva, z której wrócił po roku do Wisły by znów cieszyć polskim fanów zdobywanymi golami. Z zagranicy wrócił z jednym trofeum zdobytym z Celticiem za wywalczenie Mistrzostwa Szkocji, mimo że zagrał tylko w trzech meczach i nie strzelił żadnego gola. W Turcji wpisywał się na listę strzelców trzykrotnie, w Hiszpanii zaś dwa razy. Jego miejsce było po prostu przy Reymonta i pięknym był obrazek, gdy Brożek zdobył gola w meczu z Lechem Poznań w samej końcówce spotkania, który dał punkt wiślakom. Było to pożegnanie się z kibicami godne legendy. 372 razy Paweł zagrał dla Wisły i zdobył aż 154 gole, dwukrotnie zostając królem strzelców ligi. Podobnie jak Głowacki zdobył dwa Puchary Polski oraz jeden Superpuchar, ale ma na koncie jedno Mistrzostwo Polski więcej. Kraków żegna ich nie powstrzymując łez i dziękując za wszystkie piękne chwile, których im dostarczyli, nie tylko w Polsce, ale również w europejskich pucharach.

 

Sebastian Mila 

„Lewandowski, jest szansa, Mila… gol!gol!gol! Polska dwa, Niemcy zero! Sebastian Mila!” Któż nie pamięta tego pięknego momentu w karierze Sebastiana Mili okraszonego komentarzem Mateusza Borka. To trafienie w reprezentacji oraz bramka strzelona Manchesterowi City to dwa najbardziej wzniosłe momenty w karierze pomocnika, który zakończył już swoją karierę jako piłkarz. Teraz będzie zaangażowany w sport bardziej w roli dziennikarza. Polacy najbardziej pokochali Milę oczywiście za gola z Niemcami, po którym mówiło się o nim w samych superlatywach. Niemieccy piłkarze mówili po meczu na PGE Narodowym, że nawet nie mieli tego zawodnika liście. Była to piękna historia napisana przez futbol, szybko jednak zakończona, bo na sam turniej finałowy EURO do Francji, Sebastian już nie pojechał. Ogółem w reprezentacji pochodzący z Koszalina zawodnik zagrał 38 razy. Karierę kończy w Lechii Gdańsk, w której zaczynał przygodę z poważnym futbolem. Klub z trójmiasta w momencie debiutu Mili był wtedy w drugiej lidze. W 2002 roku Sebastian zadebiutował w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce reprezentując barwy Grodziska Wielkopolskiego, dla którego zdobył 15 goli oraz zanotował 22 asysty w 71 meczach. Również z tego klubu wyjechał za granicę i przeniósł się do Austrii Wiedeń zimą 2005. Tam przez dwa lata wystąpił w 51 spotkaniach, strzelił 5 goli i zebrał 6 asyst. Udało zdobyć mu się również cenne trofea. Aż trzykrotnie wygrał Puchar Austrii i raz został mistrzem kraju (i to w sezonie, który rozegrał cały). Następnie przeszedł do norweskiej Valerengi. Tam jednak zagrał tylko w 18-stu meczach łącznie spędzając na boisku 921 minut. Nastał czas na powrót i po roku wrócił znów do Polski grając dla ŁKS-u Łódź. Jednak już latem Milę kupił Śląsk Wrocław i z perspektywy czasu można stwierdzić, że był to dobry ruch Sebastiana, ponieważ pozwolił wygrać mu trofea na polskim podwórku. Na dolnym Śląsku spędził 6,5 lat. Zagrał w 211-stu meczach, w których strzelił 39 goli a aż 85 razy wykonywał ostatnie podanie przed bramkami zdobytymi przez kolegów. Kilka lat wcześniej, z Grodziskiem zdobył Puchar Polski, a grając dla Śląska dołożył do tego tytuł mistrzowski w sezonie 2011/2012 oraz Superpuchar Polski. W 2014 roku strzelił gola w historycznym meczu z Niemcami a w styczniu 2015 wrócił do Lechii i jego kariera powoli zaczynała zmierzać ku końcowi. Ostatnio grał coraz mniej i 18-tego maja za pośrednictwem Twittera oświadczył: „Nadszedł ten dzień, w którym po raz ostatni zakładam buty piłkarskie na nogi…I powiem Wam szczerze, dzisiaj przed oczami mam tylko obraz siebie, jako małego dzieciaka z ogromnym marzeniem.. Z ogromnym bólem serca żegnam się z boiskiem i kibicami. Dziękuję za wszystko.”

Często narzekamy na naszą ligę i poziom sportowy w Polsce, ale Ci panowie, którzy są bohaterami tego artykułu z pewnością zasługują na szacunek i docenienie a nasz mały piłkarski światek stanie się bez nich uboższy.

Leave a Reply